Unici na podium po zwariowanym sezonie

Rozgrywek pełnych takich zwrotów akcji w Swarzędzu nie było od lat. Unia Swarzędz pierwszy po spadku sezon w IV lidze zakończyła na 3. miejscu w tabeli.

Kiedy swarzędzanie zostali zdegradowani z III ligi na skutek reorganizacji tego poziomu rozgrywkowego, znaleźli się w zupełnie innej rzeczywistości. Wielu zawodników z pierwszej drużyny opuściło „Dumę Swarzędza”. W klubie podjęto decyzję, że zespół w IV-lidze ma się opierać na wychowankach i piłkarzach związanych z SKS-em w przeszłości. Słowa zamieniono w czyny. Reforma „niebiesko-białej” szatni została powierzona Jakubowi Ostrowskiemu, który prowadził już zespół seniorów w dużej części rundy rewanżowej poprzednich rozgrywek.

Do IV-ligowej rywalizacji przystępowano z dużymi obawami, ale jeszcze większymi nadziejami. Zupełnie odmieniona drużyna po miesiącu przygotowań przystąpiła do piłkarskiej walki. Zadanie było o tyle utrudnione, że wszystkie spotkania futboliści SKS-u musieli rozgrywać na wyjeździe. Było to związane z przebudową swarzędzkich obiektów piłkarskich. Runda jesienna była przeciętna, zwłaszcza jej końcówka. W ostatnich pięciu kolejkach „niebiesko-biali” nie wygrali żadnego meczu. W sumie jesienią Unici odnieśli sześć zwycięstw, cztery razy podzielili się punktami i pięciokrotnie musieli uznać wyższość rywali. Takie rezultaty dały ekipie trenera Ostrowskiego 10. miejsce w stawce.

Wiosna w wykonaniu swarzędzan była o wiele lepsza. Aż dwanaście wygranych, jeden remis i dwie porażki mówią same za siebie. Na te wyniki złożyło się wiele rzeczy. Po pierwsze zaprocentował dobrze i intensywnie przepracowany okres przygotowawczy. Po drugie piłkarze grając ze sobą w czasie rundy jesiennej zdążyli zgrać się w czasie tej połowy sezonu. Po trzecie IV-ligowe rewanże SKS rozgrywał już tylko i wyłącznie na własnym terenie. Czwartym czynnikiem było boisko ze sztuczną nawierzchnią, na której większość IV-ligowych drużyn trenujących na co dzień na naturalnej murawie nie potrafiło się odnaleźć. Po piąte – co najważniejsze – Unici byli po prostu w fenomenalnej formie. Każdy z zawodników wnosił coś od siebie do zespołu. Krzysztof Stępiński był nawet bliski zdobycia korony króla strzelców, trafiając w czasie sezonu do siatki rywali 20 razy.

Ostatecznie po fenomenalnej rundzie wiosennej udało się z dziesiątej pozycji w tabeli wskoczyć na podium. Damian Ludwiczak, drugi trener Unii powiedział: „podsumowując cały sezon w naszym wykonaniu, można powiedzieć, że zasłużenie skończyliśmy go na 3. miejscu”.

Minione rozgrywki można zaliczyć do historycznych. „Duma Swarzędza” zanotowała w nich bowiem serię dziewięciu zwycięstw z rzędu. Tak długiej pasji bez straty punktów SKS nie miał co najmniej od dziesięciu lat, a możliwe, że nawet od kilkudziesięciu.

„Jest to znakomite uczucie, bo wygranie dziewięciu meczów z rzędu nie jest przypadkiem. Ciężką pracą na treningach, zaangażowaniem i wolą walki sprawiamy, że ta historia się tworzy” – mówił po spotkaniu z Kotwicą Kórnik zawodnik Unii – Mateusz Świergiel.

W nadchodzącym sezonie podopieczni Jakuba Ostrowskiego będą chcieli znowu zachwycać swoją grą swarzędzkich kibiców. Najstarszy klub w Swarzędzu wraca do rozgrywek ligowych już w sierpniu!

 Jan Piechota